total descendants::0 total children::1 |
Usadlam do krzesla obok ciebie w malej kafejce pelnej ludzi i dymu. Byla ladna pogoda i oglondalam drzewa w wiatru. "Presso z mlekem, jak zawsze" zapytalam mila pani i usmiachlam sie na ciebie, tez piles presso, tylko bez mleka. Paliles. Patrzyles. Byles. Czasami jak jestesmy razem u stolu, niemowimy. Jestesmy i nie jestesmy. Pani s usmiacham zapytala o siedomnascie koron, jest to najlatwejszie presso w calym miaste. Drzewa sie zakywali w wiatru. "Mysle sobie o snu, ktory mialam." "O czym?" Zapytales cisze. Twoje usta otwarte i bialy dym. "O pani, ktora pila male presso." "To jest jak imie dla opowiesci, malotka." Usmiachles sie. Wiedzalam, ze juz patrzys do mojego sna i oglondas film. "Tak." Co wiecej moglam o tym opowiedzec? Nic. Poczekalam. "Miala krotke wlosy, i palila jak ty... potym zapytala kelnerke o malotke presso, tylko do pol gubka wody." "Naprawde? Czekawe, wiesz?" Nie wiedzalam. Nie myslalam, ze to jest czekawe. Patrzyles na mnie. "To zrob film o sobie, dobra? Bede fajnie jak zobaczym twopje uczucie do ludzi ktorych kochasz." "Nie zrobie, po co? " Zgubiles mozg, czy co? Poczekales. Teraz poczekales ty... "Ola, napisz ksiazke...o mnie..i ja jej bede czytal tylko dla ciebie, dobra? Malotka Ola." Tym wieczorem wiecej cie niezobaczylam. Zgubilam sie. I ty paliles nastepny papiros. |
| |||||||||||||||||||||||||